niedziela, 25 listopada 2012

Musica italiana - włoska muzyka cz.I

Chciałabym spełnić Waszą prośbę i wymienić moich ulubionych włoskich artystów, których słucham najczęściej. Podczas przeglądania mojej playlist w Ipodzie odkryłam jak duża jest już moja włoska kolekcja i jak wiele gatunków muzycznych się na niej znajduje.  Są na niej piosenkarze, których na pewno już znacie z MTV, gdyż zrobili oni międzynarodową karierę, ale są też ci mniej znani, którzy są sławni tylko we Włoszech lub po prostu dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką. Wśród tych najsławniejszych znaleźli się: Eros Ramazotti, Tiziano Ferro, Laura Pausini i Giorgia.
Dzisiaj napiszę o tych mniej znanych w Polsce piosenkarzach, których zaczęłam słychać dopiero po przeprowadzce do Włoch. Jakoże jest ich wielu, posta podzielę na więcej części.

Kiedy przyjechałam do Włoch na początku wszyscy zachęcali mnie do słuchania Vasco Rossi mówiąc, że jest to legenda  włoskiej muzyki rockowej i dzięki jego piosenkom na pewno nauczę się języka włoskiego. Polubiłam go, ale wulgarność  jego niektórych tekstów trochę mnie do niego zniechęciła. Pojechałam nawet na jego koncert, ale tylko kilka piosenek przypadło mi do gustu. Są to między innymi: "Un senso", "Vivere Vivere", "Bollicine", "Vita spericolata" i "Gabri". 

Vasco Rossi
Artystka, którą polubiłam od razu po przyjeździe do Włoch jest Elisa. Pamiętam, że jej piosenki nie odstępowały mnie na krok, a niektóre z nich znam nawet na pamięć :) Są to spokojne ballady, w których ma zawsze coś ciekawego do przekazania słuchaczom. Piosenki, których słucham najczęściej to:  "Gli ostacoli del cuore", "Luce", "Eppure Sentire", oraz "Una poesia anche per Te". 

Elisa

Ligabue zagościł na mojej playliście w miarę szybko, ponieważ przynosił mi wiele miłych wspomnień z pierwszych, gorących letnich wieczorów spędzonych we Włoszech. Kojarzy mi się z beztroskimi spotkaniami z nowymi przyjaciółmi, wakacjami, dyskoteką Gradisca w Perugii i reklamą Vodafone. Moje ulubione piosenki to: "Happy Hour", "Buonanotte all'Italia", "Questa è la vita" i "Piccola stella senza cielo". 

Luciano Ligabue

Biagio Antonacci poznałam dzięki koleżance, która była zakochana w jego piosenkach po uszy. Ja także po usłyszeniu po raz pierwszy "Pazzo di lei" dołączyłam do grona jego fanek :) Za zdany egzamin z Historii Sztuki, w nagrodę kupiłam sobie bilet na jego koncert i był to jeden z najpiękniejszych koncertów jakie widziałam we Włoszech. Polecam posłuchać: "Pazzo di Lei", "Se io, Se Lei", "Sognami" i "Vivimi".

Biagio Antonacci

Na dzisiaj to by było na tyle:) Napiszcie kto jest Waszym ulubionym włoskim piosenkarzem? Jakich piosenek słuchacie? 

Pozdrawiam,

CATC

poniedziałek, 19 listopada 2012

Jaka jest pogoda w Rzymie??

Od dzisiaj dzięki nowej wtyczce Weather Online, możecie śledzić na mojej stronie pogodę w Rzymie. Jeżeli planujecie przyjazd do Rzymu, radzę wcześniej sprawdzić prognozę pogody na najbliższe dni, w celu unknięcia nagłego opadu deszczu podczas zwiedzania Koloseum czy Piazza di Spagna.



Pozdrawiam!

CATC

niedziela, 18 listopada 2012

Mercato Porta Portese czyli Pchli Targ w Rzymie

Dzisiaj chcialabym Was zaprosic na najwiekszy i najslawniejszy bazar w Rzymie - Porta Portese, znany rowniez pod nazwa Mercato delle Pulci, czyli Pchliego Targu. Slyszal o nim na pewno kazdy kto na dluzej zawital w stolicy a rodowity mieszkaniec Rzymu nie wyobraza sobie niedzieli bez porannego spaceru w poszukiwaniu unikatowych zdobyczy. Mowiono mi juz o nim od dawna, ale z braku czasu tak jakos sie zlozylo, ze dopiero dzisiaj na niego pojechalam. Musze przyznac, ze zrobil na mnie wrazenie bo jest naprawde ogromny! Rozciaga sie od Via Portuense do Viale Trastevere takze juz po kilku minutach stracilam orientacje w terenie i gdybym nie byla sama, pewnie nie trafilabym z powrotem do wyjscia. 

Jak sami mozecie zobaczyc na zdjeciach, mozna na nim znalezc doslownie wszystko, uzywana odziez, torebki, bizuterie, zegarki, sprzet kuchenny i wiele innych.

Torebki z butami, mozna je znalezc wszedzie!

Uzywana odziez, 50 centow za sztuke


Uzywane obuwie


Futerko w stylu Samanthy z Sex And The City
                                    
Seksowne majtki dla Wlocha ;)

Nie moglo tez oczywiscie zabraknac straganow z podrabianymi okularami przeciwslonecznymi, portfelami, torebkami i zegarkami. Sprzedajacy probowali przekonac mnie na wszystkie sposoby, ze sa to oryginalne Ray Ban, Prada, Dolce Gabbana, Gucci itd. Niestety zle trafili... ;)

Zegarki Rolex, Guess, Swatch
Okulary przeciwsloneczne

Portfele Burberry, Dolce Gabbana, Prada



Torebki Liu Jo, Prada, Gucci


Bizuteria


Przybory kuchenne

Telefon z lat 70-tych

Zlote lusterko co prawde powie


Stare plyty winylowe 
Ksiazki

Zabawki
Traumatyczna lalka
Widok tej paskudnej lalki przerazil mnie i nie moglam sie otrzasnac przez kilka minut. Zdjecie nie oddaje jej brzydoty, ale uwierzcie mi, jesli mala dziewczynka znalazlaby taka lalke pod choinka, stracilaby instynkt macierzynski na cale zycie.



Magnesy na lodowke



Papuzki nierozlaczki

Kiedy podeszlam do klatek z ptakami, mialam ochote wypuscic je na wolnosc. Sa one trzymane po kilkanascie w jednej klatce.

Krysztalowy kolorowy zyrandol

Sprzedawcy skladaja swoje stragany o godzinie 14-tej. Smietnik jaki zostaje po zamknieciu bazaru jest przerazajacy. Niektorzy z nich wyrzucaja na smietnik niesprzedane rzeczy. Na wlasne oczy widzialam, jak kilka kobiet grzebalo w lezacej na ziemi stercie zabloconej odziezy, wyrywajac sobie z rak te lepsze sztuki.

Pan "gadzeciarz" - zbieral wszystko co zobaczyl


Kobiety grzebiace w smieciach
Smieci pozostale po bazarze

Jezeli chcecie odwiedzic bazarek, jest on otwarty w kazda niedziele w godzinach 6 - 14. Z Largo Argentina Dojezdza tam tramwaj 8.


Pozdrawiam

CATC


piątek, 16 listopada 2012

Mini szaszłyki Caprese czyli pomidory mozzarella i bazylia

W mailach pytaliście mnie czy mogłabym Wam zdradzić kilka pomysłów na włoskie dania. Pomyślałam, że na początek pokażą jak przygotować oryginalną wersję dobrze znanej Wam sałatki Caprese.
Mini szaszłyki Caprese to artystyczne połączenie pomidorów, mozzarelli i bazylii dających efekt flagi włoskiej. Jest to łatwa i szybka w przygotowaniu przekąska, która ozdobi stół na wielu uroczystościach. 


Mini szaszłyki Caprese


Przepis

Potrzebne składniki:

pomidorki koktajlowe
ser mozzarella (bocconcini, malutkie kuleczki)
 liście świeżej bazylii
oliwa z oliwek
sól
wykałaczki




Składniki



Przygotowanie:

Pomidory i liście bazylii dokładnie umyć. Mozzarellę odsączyć. Nadziać na wykałaczki w odpowiedniej kolejności: pomidor, mozzarella i bazylia. Można polać oliwą z oliwek i posypać szczyptą soli do smaku.







Mam nadzieję, że spodobał się Wam mój pomysł na włoskie Caprese :)

Smacznego!


Napiszcie czy Wam smakowało :)

CATC

czwartek, 15 listopada 2012

Fakty z życia w Rzymie cz.III - praca na czarno

Decydując się na przyjazd do Włoch do pracy, musicie być przygotowani na to, że ze znalezieniem wartościowej pracy może nie być tak łatwo jak mogło by się wydawać... A nawet jeśli już coś znajdziecie, możecie spotkać się z przykrą niespodzianką.


Fakt 3

PRACA NA CZARNO


Z doświadczenia wiem, że przyjeżdżając do Włoch każdy "łapie się" pierwszej pracy jaką znajdzie. Jest to taka forma zabezpieczenia, aby nie zostać bez pieniędzy. Najczęściej wybierane prace to kelner, barman, kasjer czy pomoc domowa. Nie są to zawody marzeń, jednak pensje są wystarczające na opłacenie wynajmu, rachunków, studiów i wydatków na życie. 

Zazwyczaj w momencie zatrudnienia nikt nie zwraca szczególnej uwagi na to czy podpisze umowę o pracę czy nie, a jeśli tak, to jaką, najważniejsze jest to ile zarobi. 

I tutaj zaczyna się niekończąca się opowieść... Obcokrajowiec na początku przystaje na pracę na czarno, gdyż boi się, że domagając się umowy nie zostanie w ogole zatrudniony. Pracuje przez kilka tygodni a nawet miesięcy. Nie ma ustalonych formalnie godzin pracy, przez co bardzo często robi nadgodziny - nieodpłatne. Ma tylko jeden dzień w tygodniu wolnego i to też nie zawsze, musi też być na każde zawołanie. Pracuje do późna w nocy, w niedziele i święta zawsze za te same pieniądze (we Włoszech dostaje się o 30% więcej). Z biegiem czasu poznając realia istniejące na rynku pracy zaczyna czuć się wykorzystywany, gdyż wie, że mógłby zarabiać więcej, chociażby dostając 13-tki i 14-tki, mając opłacane ubezpieczenie zdrowotne i inne składki. Niestety tak się nie dzieje. 

W momencie kiedy zaczyna ubiegać się umowy o pracę, pracodawca zwleka z dnia na dzień, tłumacząc, że nie jest to najlepszy okres bo nie ma ruchu, albo prosi o przyniesienie dokumentów potrzebnych do umowy, która nigdy tak naprawde nie zostaje zawarta. Ale to jest ten lepszy scenariusz.

Istnieje ten gorszy, kiedy pracodawca decyduje się na zwolnienie nielegalnie zatrudnionego pracownika, gdyż łatwiej jest zatrudnić kolejnego, jeszcze nic nieświadomego, który nie będzie mieć żadnych wymagań, tak jak ten poprzedni na samym początku.

Najgorsze jest to, że więkoszść osób pracujących bez umowy przez lata, nie odzywa się ani słowem, w strachu, że straci pracę. Zadowala sie tym co ma, ciesząc, że w ogóle zarabia pieniądze na życie. 
Niestety nie ma zdaje sobie sprawy, że z dnia na dzień może zostać zwolnieny bez żadnej przyczyny.



Kilka tygodni temu zatrudniłam się jako kelnerka w jednej z restauracji w samym centrum Rzymu, aby odłożyc pieniądze na czesne. Pracowałam bez umowy, pomimo że podczas rozmowy kwalifikacyjnej podkreśliłam, że jest mi ona potrzebna do wyrobienia legitymacji ubezpieczeniowej - Tessera Sanitaria. Właściciel restauracji poprosił mnie o dokumenty i obiecał, że za kilka dni podpiszę umowę. Tak się oczywiście nie stało. Przepracowałam miesiąc na czarno. Pewnego dnia poczułam się źle i karetką odwieziono mnie do szpitala. Tego samego dnia zostałam zwolniona z pracy, gdyż właściciel chciał uniknąć kłopotów. Oczywiście mogłam to zgłosić do specjalnie wyznaczonych organów zajmującymi się takimi przypadkami, jednak dla uniknięcia dodatkowego stresu tego nie zrobiłam.


Co należy zrobić w takich sytuacjach? Należy zrobić tzw. la vertenza, czyli zgłoszenie o nielegalnym zatrudnieniu w odpowienim urzędzie. Tutaj znajdziecie link na temat co należy przygotować.







wtorek, 13 listopada 2012

Automaty z jedzeniem - pozeracze pieniedzy?

Automaty z jedzeniem i napojami sa bardzo popularne w Rzymie. Jest ich pelno jak grzybow po deszczu, na dworcu, stacji metra, na uniwersytecie a nawet w poczekalni do lekarza. Ja sporadycznie z nich korzystam, gdyz czesto sie zacinaja i nie jestem nigdy przekonana co do swiezosci sprzedawanych w nich produktow. Czasami jednak, kiedy nie mam czasu na to, aby stac w kolejce w barze czy kiosku, zdarza mi sie skusic na zakup slodkiej przekaski lub wody mineralnej.


Automat na dworcu Ostiense

Jakis czas temu bedac na dworcu Termini kupilam sobie batona Kinder Bueno (a wlasciwie chcialam kupic). Po wrzuceniu odliczonej kwoty wybrany baton nie wypadl a  automat sie zacial :/ Troche sie zdenerwowalam, poniewaz byly to moje ostatnie monety jakie mialam przy sobie wiec nie moglam  skorzystac ponownie  z automatu stojacego obok (maszyna ta nie przyjmowala banknotow). Oczywiscie to nie pierwszy raz kiedy trafilam na uszkodzona maszyne, ktora pozarla mi pieniadze i pozostawila mnie z pustymi rekami i ochota na cos slodkiego. Dlatego tego dnia postanowilam zadzwonic na bezplatny numer  podany na automacie i zglosic problem. Bylam bardzo ciekawa jak reaguja w takiej sytuacji. Odebrala mloda dziewczyna i milym glosem poprosila o podanie numeru seryjnego automatu,  kwoty jaka wrzucilam, moich danych i powiedziala, ze za jakis czas ktos sie do mnie odezwie. Pomyslalam, ze na tym telefonie pewnie sie zakonczy moja przygoda z automatem. I tu sie pomylilam.
Juz na drugi dzien od samego rana ktos usilnie probowal sie ze mna skontaktowac, dzwoniac z nieznanego mi numeru. Po kilkunastu nieodebranych polaczeniach odebralam i okazalo sie, ze byl to konsultant z firmy zarzadzajacej automatami. Przeprosil mnie za zaistniala sytuacje i wytlumaczyl, ze ich firma nie zwraca pieniedzy (gdyz czesto chodzi o niskie kwoty nieprzekraczajace 2 €) i zazwyczaj w ramach odszkodowania  wysylaja listem znaczki pocztowe o tej samej wartosci. Poprosil mnie o podanie adresu i obiecal, ze w ciagu kilku dni otrzymam od nich list.




Rzeczywiscie po kilku dniach po powrocie do domu w skrzynce czekala na mnie dluga, biala koperta, w ktorej byl list i dwa znaczki pocztowe o wartosci 1.2€.

Bylam bardzo mile zaskoczona kompetencja tej firmy, gdyz szczerze mowiac nie spodziewalam sie zadnego zwrotu pieniedzy. Dobrze wiedziec, ze we Wloszech istnieja jeszcze firmy, ktore maja powazne podejscie do swoich klientow, nawet w tak blahych sprawach, bo jest to tutaj naprawde rzadko spotykane  zjawisko. Interesujacy jest tez pomysl w jaki zwracaja klientom pieniadze i to, ze problem rozwiazuja w ciagu kilku dni. 


Czy Wam zdarza sie trafic na automat, ktory pozre pieniadze??
Co robicie w takiej sytuacji??

Pozdrawiam!


CATC 

niedziela, 11 listopada 2012

Sposób na deszczowe popołudnie

Jesienna pogoda zawitała w Rzymie na dobre. Za oknem jest szaro i ponuro, pada nieustający deszcz a zimno sprawiło, że czas wyjąć ciepła kurtke z szafy, parasol i kalosze. Poranna burza z piorunami popsuła mi plany na dzisiejszy spacer do Watykanu, więc pomyślałam, że zdradzę Wam mój sposób na spędzenie jesiennego, niedzielnego popołudnia w domu.

Zazwyczaj kiedy mam wolny czas, wykorzystuję go na przygotowywaniu się do egzaminów lub szlifowaniu języków obcych, ale jako że do sesji jest jeszcze daleko, dzisiaj postanowiłam przeczytać moją nową książkę, którą od dawna polecała mi moja włoska koleżanka. Jest to książka bardzo popularnego we Włoszech pisarza - Fabio Volo, pt. "Il giorno in più". Jest to jeden z moich ulubionych włoskich pisarzy, którego książki na stałe zagościły w mojej biblioteczce. Bardzo mi się podoba jego styl pisania i to, że jego powieści są wciągające i czyta się je bardzo szybko. Konstrukcje zdań są dość proste, więc myślę, że osoby na średnim poziomie języka włoskiego nie powinny mieć większych trudności ze zrozumieniem. Ogromnym atutem jest imponująco bogate słownictwo autora, także za każdym razem kiedy sięgam po jego książki wiem, że na pewno wzbogacę swój słownik. 


Książka Fabio Volo "Il Giorno di più"



Podczas lektury lubię popijać moją ulubioną herbatę z cynamonem, goździkami i miodem. Kiedy jej aromat unosi się w całym domu, zawsze wprawia mnie w radosny i przedświąteczny nastrój. I tak też było dzisiaj, dlatego skusiłam się na przygotowanie jej w mikołajkowym kubku.


Herbata z cynamonem i gozdzikami


Przepis na rozgrzewającą herbatę z cynamonem i goździkami

Składniki:
wasz ulubiony kubek - wprawi Was w radosny nastrój :)
łyżeczka herbaty 
kawałek kory cynamonowej
kilka goździków (ja wrzucilam 3)
miód lub sok malinowy do posłodzenia (ja dodaje miód)

Przygotowanie:
Do rondelka należy wlać wodę, dodać kawałek kory cynamonowej i goździki. Doprowadzić do wrzenia. Kiedy woda się zagotuje, zalać herbatę i zaparzyć.  Można osłodzić miodem lub sokiem malinowym - według uznania.


Herbata ta jest nie tylko przepyszna, ale ma też cenne właściwości. 

Cynamon. To jeden z najstarszych znanych od wieków afrodyzjaków. To przyprawa o słodko - korzennym i silnym aromacie. Jest bogatym źródłem magnezu, wapnia oraz żelaza. Ma właściwości wzmacniające i odkażające. Występuje w formie proszku lub kory cynamonowej.

Cynamon

Goździki. To przyprawa o bardzo silnych własciwościach antyutleniających i zapobiega starzeniu sie skóry. Ma działanie przeciwbólowe i bakteriobójcze. Ze względu na swoją rozgrzewająca moc, goździki są polecane szczególnie w okresie zimowym.

Goździki

Miód. Myślę, że o właściwościach miodu nie muszę się rozpisywać, bo każdy z nas powinien pamiętać, jak babcia dodawała nam go do mleka, herbaty czy smarowała chleb z masłem. To najlepszy sposób na każde przeziębienie, kaszel czy na problemy z zaśnięciem. :) Dzieki swoim właściwościom odżywczym jest niezastąpiony u osób przemęczonych pracą fizyczną lub umysłową. (Warto o tym pamiętać w trakcie sesji!)


Miód

Napiszcie jaka jest Wasza ulubiona herbata i jak spędzacie deszczowe popołudnia.


Pozdrawiam!

xoxo

CATC


piątek, 26 października 2012

Fakty z zycia w Rzymie cz. II: Nie wydawanie paragonu

Dzisiaj kolejna czesc z serii: Fakty z zycia w Rzymie, w ktorej powiem Wam kilka slow na temat sprzedazy na czarno w Rzymskich sklepikach. 

Fakt 2

(NIE) WYDAWANIE PARAGONU

Jadac do Rzymu wiele osob z gory zaklada, ze przynajmniej jeden dzien poswieci na bieganie po sklepach i wielkie zakupy. Przede wszystkim dziewczyny maja w sobie to cos, ze nowa para wloskich butow czy najmodniejsza bluzki moze byc powodem do dumy po powrocie do Polski :) I wcale sie nie dziwie, gdyz w Rzymie mozna znalezc naprawde ciekawe kreacje, majac do wyboru setki sklepow, od tych najtanszych, gdzie bluzka kosztuje 5€ do najdrozszych z kolekcjami prosto z wybiegu. 


Prada Kolekcja 2011


Niestety nie wszyscy moga sobie pozwolic na zakup sukienki w Dolce&Gabbana czy torebki Prady dlatego wybieraja te tansze sklepiki gdzie takze mozna znalezc swietne ciuszki w bardzo niskiej cenie.
I wlasnie w takich sklepach, gdzie czesto ceny ubran nie przekraczaja 25€ jest pelno turystow. Jak tylko sprzedawcy slysza zagraniczny jezyk od razu zapala im sie "czerwona lampka zysku". Sprzedaja na czarno jak najwiecej im sie uda nie dajac oczywiscie paragonu i unikajac przy tym placenia podatkow. Z doswiadczenia wiedza, ze turysci, ktorzy zatrzymuja sie w Rzymie tylko na kilka dni zazwyczaj nie prosza o rachunek, gdyz jest to malo prawdopodobne, ze wroca do sklepu aby dokonac wymiany. 
A kiedy juz sie tak zdarzy, ze ktos zmieni zdanie odnosnie zakupu i probuje go wymienic, wloscy sklepikarze  udaja, ze towar nie pochodzi z ich sklepu (bo przeciez nie ma dowodu zakupu!) i odwracaja sie plecami. Dlatego zawsze warto ubiegac sie o paragon nie tylko po to, aby uniknac niepotrzebnie przykrych sytuacji ale i ze wzgledow prawnych. Do niedawna we Wloszech panowalo prawo mowiace o tym, ze klient wychodzacy z baru czy sklepu musial miec przy sobie dowod zakupu poniewaz Policja Skarbowa kontrolowala wychodzacych klientow na wyrywki. W przypadku braku paragonu, klient dostawal mandat w wysokosci od 51€ do 1032€ w zaleznosci od wartosci zakupu. 


Wloski butik



Natomiast w ubiegly sobotni wieczor kolezanka namowila mnie, abysmy wstapily do jednego z butikow przy Campo de Fiori. Wyeksponowane ceny byly bardzo kuszace, wiec byl spory ruch. Przez caly czas rozmawialysmy po polsku, takze ekspedientka od razu zwrocila na nas uwage i probowala wcisnac nam co sie tylko dalo. 
W miedzyczasie kiedy moja kolezanka szukala czegos dla siebie, ja katem oka obserwowalam wlasciciela sklepu i klientow. Zauwazylam, ze na 7 sprzedazy tylko jedna nabil na kase - bo klientka byla Wloszka.  
Kiedy przyszla nasza kolej, zapakowal bluzke do reklamowki, wzial pieniadze, usmiechnal sie sztucznie i pozegnal, pakujac juz ubrania kolejnej osoby. Oczywiscie paragonu nam tez nie dal. Jakoze moja kolezanka nie byla pewna co do rozmiaru bluzki (do przymierzalni byla zbyt dluga kolejka) poprosilam grzecznie o paragon w jej imieniu. Najpierw sie zdziwil, ze znam swietnie wloski a potem zapytal zdenerwowanym glosem: A po co Ci paragon? Przeciez masz bluzke i chyba nie myslisz jej zwrocic?! I kontynuowal swoja prace ignorujac mnie. Ponownie powtorzylam swoja prosbe nie zwracajac uwagi na jego bezczelnosc i poczatek serii przeklenstw i uwag, ze cudzoziemka nie bedzie mu dyktowac kiedy on ma wystawiac rachunek a kiedy nie, bo przeciez to jego kraj i wie lepiej co robi. I paragonu oczywiscie nie dostalam.  Kiedy moja cierpliwosc sie skonczyla, siegnelam do kieszeni po telefon  i w ciagu niespelna kilku sekund wcisnal mi do reki rachunek wypchajac nas przy tym ze sklepu! (prawdopodobnie przestraszyl sie, ze zadzwonie na 117 i sprowadze na niego klopoty). 
Moja kolezanka byla oburzona zachowaniem wlasciciela, pozostali klienci rowniez i wielu z nich od razu opuscilo sklep rzucajac ubrania gdzie popadnie. Jedna z Wloszek, ktora byla swiadkiem zajscia zatrzymala mnie i zasugerowala, abym zglosila to na Policje Skarbowa pod numerem 117, ale ja nie chcialam sobie psuc wieczoru i zignorowalam cale zajscie. Pozniej z ciekawosci zerknelysmy na rachunek i zobaczylysmy, ze mial on numer 45  (a byla godzina 19), takze jak mozecie sie sami domyslec, przynajmniej polowa z tego co utargowal byla na czarno. 

Przyznam szczerze, ze pomimo nie wydawanie paragonow w centrum Rzymu jest na porzadku dziennym, ja przymykalam oko na to czy go dostalam czy nie. Jednak po ostatnim zajsciu pozostal mi duzy uraz i mysle, ze nie dam juz na sobie zarobic gdyz mam dosc zerowania Wlochow na obcokrajowcach i arogancji z jaka sie obnosza.


A Wy jak reagujecie w takich sytuacjach?


Pozdrawiam


CATC



poniedziałek, 15 października 2012

Fakty z zycia w Rzymie cz.I: Zamienianie cen

Dzisiaj chcialabym Wam przedstawic nowa serie pod tytulem FAKTY Z ZYCIA W RZYMIE, w ktorej opisze  jak Wlosi zachowuja sie wobec cudzoziemcow. Przyblize Wam sytuacje, z ktorymi spotykam sie na codzien i niestety mieszkajac tutaj musze je w jakims stopniu zaakceptowac. Wielu obcokrajowcow nie zdaje sobie sprawy z tego, ze Wlosi bardzo czesto ich oszukuja i naciagaja na kazdym kroku. Ja mieszkam w samym centrum Rzymu, w miejscu pelnym turystow i moge potwierdzic jak bardzo Wlosi potrafia byc nieuczciwi i wykorzystywac niewiedze turystow, usmiechajac sie przy tym od ucha do ucha.

Fakt 1
ZAMIENIANIE (podwyzszanie) CEN W SKLEPACH

Kiedy wybieracie sie na zakupy do sklepow i supermarketow polozonych w centrum Rzymu (zwlaszcza w okolicach Koloseum i Piazza Navona) musicie wiedziec, ze ceny w nich sa o wiele wyzsze niz w pozostalych sklepach, poniewaz kupuja tam zazwyczaj tylko turysci zagraniczni, ktorzy nie znaja realnych cen. Wlosi jezdza na zakupy spozywcze poza zone turystyczna, gdzie ceny sa duzo nizsze.
Oczywiscie turysci, ktorzy spedzaja w Rzymie tylko kilka dni, nie chca tracic niepotrzebnie czasu na szukanie taniego sklepu i tez nie zastanawiaja sie nad kosztem artykulow, kupujac przy tym potrzebne produkty po cenie jaka Wlosi sobie zazycza, a Wlosi wykorzystujac ten fakt, zawyzaja cene nawet kilkakrotnie.

Poza zawyzonymi cenami, kolejnym faktem jest zamienianie cen przy kasie. W momencie kiedy kasjer nabija artykul na kase, zmienia cene na wyzsza. Dlatego warto podczas robienia zakupow zwrocic uwage na ceny artykulow wywieszonych w sklepie i na te widniejace na rachunku.

Czesto tez sie zdarza, ze kajser wykorzystuje nieuwage cudzoziemcow i niektore artykuly nabija dwa razy, podczas gdy kupili tylko jeden lub dodaje cos czego w ogole nie kupili, a po odejsciu od kasy anuluje niezakupiony artykul i roznice wklada do swojej kieszeni.

Ja mieszkam w samym centrum Rzymu i prawie za kazdym razem podczas robienia zakupow znajduje na paragonie wiele niezgodnosci. Ceny na rachunku sa zupelnie inne niz te wyeksponowane na polkach lub  na znajduje cos, czego w ogole nie kupilam.

Roznica w cenie jaka mozemy odnotowac waha sie od kilku centow nawet do kilku euro! W zaleznosci od ceny produktu.

I jako przyklad podam Wam moj uluiony napoj (kupuje go zawsze w tym samym sklepie!), kosztuje 1.18€, a na rachunku widnieje cena 1.29€. Jest to tylko kilka centow roznicy, ale kiedy np. kupilam Prosecco w cenie 4.69€ a zaplacilam 5.99€ roznica ta wyniosla juz sporo wiecej bo 1.30€.
To sa pojedyncze przypadki, ktore mozna szybko i latwo zauwazyc, ale kiedy robie wieksze zakupy gdzie na liscie jest ponad 10 artykulow, jest o wiele trudniej znalezc roznice bo przeciez nikt nie jest w stanie zapamietac wszystkich cen! I w takich wlasnie przypadkach roznica na paragonie moze siegac kilku euro.

Czasami mam wrazenie, ze podczas robienia zakupow skupiam sie bardziej na tym ile mi dzisiaj dolicza do rachunku, zamiast na tym co mam kupic. Jest to naprawde nieuczciwe zachowanie ze strony Wlochow i pomimo, ze zwracalam juz kilkakrotnie uwage kasjerowi, sytuacja za kazdym razem sie powtarza, jak nie w jednym to w drugim sklepie...

Od znajomych slyszalam, ze w Rzymie istnieje system podwojnych cen, dla Wlochow i dla obcokrajowcow.  Jest to oczywiscie niezgodne z prawem, ale dopoki sprawa nie zrobi sie glosna, problem bedzie istnial w nieskonczonosc...

Moge Wam poradzic dokladne sprawdzanie rachunku przed odejsciem od kasy. Jezeli zauwazycie jakies roznice, zwroccie uwage kasjerowi i poproscie o zwrot pieniedzy. Jezeli bedzie udawac, ze nie rozumie i bedzie stwarzac Wam problemy, powiedzcie, ze zadzwonicie pod numer 117 i zglosicie oszustwo.




Numer 117 jest numerem Strazy Skarbowej i zajmuje sie zwalczaniem przestepstw gospodarczych.


A wy w jakich sieciach sklepowych najczesciej robicie zakupy i czy czesto zdarza Wam sie zostac oszukanym?

CATC





poniedziałek, 1 października 2012

Stypendium - ostatnia szansa!!

Witajcie,

Dzisiejszy post bedzie krotki i bardziej informacyjny :) Chcialabym tylko przypomniec wszystkim studentom z Perugii, ze 5 pazdziernika (o godz. 12) mija termin skladania wnioskow o stypendium. Takze pospieszcie sie aby nie przegapic Waszej szansy na "darmowe" studiowanie w Perugii!!! Ponizej wklejam link do broszurki, wktorej znajdziecie wszystkie potrzebne informacje. Broszurka jest w jezyku wloskim, jezeli czegos nie rozumiecie, to piszcie a ja w miare mozliwosci (mam bardzo malo wolnego czasu) postaram sie Wam pomoc.

Powodzenia!

BROSZURKA INFORMACYJNA
A.D.I.S.U.  - tutaj skladamy wniosek online

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...